Kochani Pielgrzymi i sympatycy PPŁ!
Bardzo dziękujemy Wam za wspólne pielgrzymowanie. Dziękujemy braciom kapłanom, którzy angażowali się w prowadzenie grup na trasie. Tym, którzy nagrywali konferencje. Tym, co logistycznie i organizacyjnie pomagali zorganizować naszą 36 Pieszą Pielgrzymkę Łomżyńską na Jasną Górę oraz prowadzącym apele w swoich kościołach. Bardzo serdecznie dziękujemy klerykom i wszystkim, którzy szli w poszczególne dni. Dziękujemy z serca wszystkim pielgrzymom duchowym wspierającym nas modlitwą i ofiarą. Dziękujemy także wszystkim służbom pielgrzymkowym zwłaszcza Justynie i Danielowi oraz naszym sponsorom, dobroczyńcom i ofiarodawcom. Słowa wdzięczności kierujemy do Zarządu Województwa Podlaskiego z marszałkiem Panem Arturem Kosickim na czele za pomoc w organizacji naszej pielgrzymki.
Mamy nadzieję, że w przyszłym roku Bóg pozwoli nam pielgrzymować w liczniejszej grupie pątników. Prosimy o modlitwę w tej intencji. Niech ten święty czas pielgrzymowania przyniesie błogosławione owoce w życiu osobistym, rodzinnym, społecznym i eklezjalnym.

Z wdzięcznym sercem i modlitwą
Ks. Grzegorz Kosiorek i Ks. Artur Akimowicz

Dzień 7

W dzisiejszym rozważaniu zatrzymajmy się nad doświadczeniem minionych miesięcy. Czas epidemii jest niewątpliwie dla wielu ludzi momentem refleksji i sprzyja przewartościowaniu własnego życia. Chciałbym podzielić się pewną myślą, która zrodziła się w moim sercu. Właściwie chciałbym odnieść się do pewnego doświadczenia duchowego, które zapewne nie jest obce dla wielu z nas. Spójrzmy na moment kiedy doświadczyliśmy tej choroby: wielu z nas w sposób bezpośredni, a niemal wszyscy śledziliśmy doniesienia medialne. Chciałbym odwołać się tutaj do słów z Pisma Świętego: „szatan jak lew ryczący, krąży szukając kogo pożreć” 1 P 5,8. Często rozważając te słowa popełniamy podstawowy błąd skupiając się na osobie "złego", co w konsekwencji rodzi w nas uczucie lęku. W ten sposób przybieramy postawę pasywną: siedzimy bezczynnie czekając na rozwój wydarzeń. Te Słowa Ewangelii towarzyszyły mi w czasie epidemii. Pomyślmy sobie o doświadczeniu tej choroby jak o naszym wrogu, który atakuje, panoszy się, rozszerza. W pewnym momencie staję przed decyzją, iż muszę podjąć jakieś kroki, gdy zagrożenie zbliża się do mnie. W walce z epidemią widzieliśmy budującą postawę wielu lekarzy, wielu ludzi dobrej woli, którzy nieśli pomoc chorym i potrzebującym. Pozwala nam to patrzeć na tę sytuację jak na doświadczenie, które wymaga od nas postawy współczującej, troskliwej szczególnie gdy zagrożenie zbliża się do nas i naszych bliskich. I dlatego: tak, mam być czujny. To Słowo zachęca do czujności, bo w naszym przypadku wirus, choroba ciągle jest obecna w naszym otoczeniu. Mamy modlić się za tych ludzi, którzy bezpośrednio jej doświadczają ale wszystkie moje wysiłki powinny koncentrować się na tym, aby zbliżać się do Boga i wypełniać moje obowiązki dnia dzisiejszego. Bycie świadomym i odpowiedzialnym jest ważne i potrzebne ale nie może wprowadzić mnie w poczucie lęku, które mnie paraliżuje. Bóg jest potężniejszy od wszystkiego. On pomaga mi przeżywać trudności, wszelkie doświadczenia. Dzisiaj więc powierzmy się Jemu.

Chciałbym jeszcze, byśmy na chwilę zatrzymali się na słowami papieża Franciszka, które wygłosił w czasie modlitwy o ustanie epidemii… Zacytował Słowo: „Gdy zapadł wieczór” (Mk 4,35). Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Nad naszymi placami, ulicami
i miastami zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czujemy to "w powietrzu", dostrzegamy w gestach i spojrzeniach. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że wszyscy jesteśmy w tej samej łodzi: słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, bo wszyscy wezwani jesteśmy do wspólnego wiosłowania, by pocieszać się nawzajem, nieść sobie pomoc. Na tej łodzi... jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że idąc osobno zginiemy, a uratuje nas tylko wspólny kurs, współpraca i marsz ręka w rękę.

 

 

 

Dzień 8

Zatrzymajmy się dziś nad sakramentem pokuty i pojednania oraz nad spowiedzią powszechną, której doświadczamy podczas Eucharystii. Sakrament pokuty, w którym spotykamy się z miłosiernym Jezusem jest momentem bardzo indywidualnej modlitwy. Właśnie dlatego chciałbym, abyś drogi, kochany pielgrzymie, popatrzył na sakrament pokuty właśnie jak na modlitwę. Niech nie będzie to tylko wypełnienie mojego obowiązku, moment nawracania, który owszem - jest bardzo istotny - ale przede wszystkim niech będzie to moje przebywanie z Jezusem Miłosiernym, który mnie kocha, który nigdy mnie nie odrzuca, który nigdy mnie nie zostawi. Każdy kto pielgrzymował, kto fizycznie przemierzał drogę zapewne ma doświadczenie spowiedzi w drodze. Wiemy jak często to wyglądało, gdy mogliśmy wyznać nasze grzechy. W posłudze kapłana mogliśmy doświadczyć rozmowy, uzdrawiającej obecności Jezusa. Przychodzimy z konkretnymi, ciężkimi grzechami do Kogoś kto cię kocha, do Kogoś kto czeka na to, do Kogoś kto chce Ci to zabrać. Więc jeśli masz w sobie jakąś blokadę to dzisiaj modlę się za ciebie, prosząc by Jezus dotykał Twojego serca w taki subtelny sposób i zapraszał Ciebie to tej bardzo, bardzo osobistej modlitwy, do osobistego spotkania. W sakramencie pokuty przede wszystkim oddawaj Mu wszystkie swoje grzechy, również te najcięższe - wszystkie. Kiedy przychodzisz na Eucharystię pamiętaj że On zawsze na Ciebie czeka. A kiedy wiesz że byłeś u spowiedzi, kiedy wiesz że nie masz ciężkiego grzechu to pomyśl sobie, że może dzisiaj lub wczoraj z kimś się posprzeczałeś. Gdy czujesz w swoim sumieniu, że są to tylko lekkie grzechy to oddaj je na początku w spowiedzi powszechnej Jezusowi. On Tobie to wybacza. Może teraz sobie myślisz: "jak odróżnić grzech ciężki od lekkiego?" Chciałbym Ci pomóc cytując św. pamięci ks. Pawlukiewicza, który powiedział, że „grzech ciężki jest ciężko popełnić a grzech lekki lekko”.

Pomyśl sobie o tym dzisiaj, może ten dzień jest dobrym dniem na odprawienie rachunku sumienia.

Matko Chrystusowa, módl się za nami!

 

 

 

 

Dzień 9

Dzisiejszy dzień niech będzie refleksją o miłości do człowieka okazywanej poprzez czyny. Chciałbym zacytować św. Jana Pawła II „Człowiek otrzymuje od Boga swą istotną godność, a wraz z nią zdolność wznoszenia się ponad wszelki porządek społeczny w dążeniu do prawdy i dobra. Jest on jednak również uwarunkowany strukturą społeczną, w której żyje, otrzymanym wychowaniem i środowiskiem. (Encyklika Centesimusannus, 1991)” Te słowa Jana Pawła II doprowadzają do myśli aby najpierw zauważać człowieka. Czasem bywa tak, że oceniam kogoś po sposobie zachowania lub po tym jaką pracę wykonuje, a często przez pryzmat jego słabości, jakichś widocznych błędów. Jednak Miłość Boga uczy mnie bym zawsze dostrzegał człowieka - abym widział człowieka, w którym tak samo jak we mnie żyje Bóg, bo wszyscy jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo. Człowieka, który tak jak ja kocha i chce być kochany, ma swoją wrażliwość, pragnie być akceptowany. Dlatego ten dzisiejszy dzień naszego pielgrzymowania jest zachętą, abym przede wszystkim widział człowieka i go kochał. To jest chrześcijaństwo, to jest właśnie to co robi Jezus. On najpierw zauważa i widzi człowieka, z którym pragnie przebywać.

Pomyśl dzisiaj o drugim człowieku, który żyje obok Ciebie. Czy skupiasz się na nim, aby go ocenić czy zauważasz go w całości jako człowieka takiego jak ja, stworzonego na obraz i podobieństwo Boga?

Wspomożenie Wiernych, módl się za nami!

 

 

Dzień 10

Do dzisiejszego naszego rozważania chciałbym zaprosić naszego Sługę Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego z jego cytatem „Bóg nigdy nie rezygnuje ze swoich dzieci, nawet z takich, które stoją plecami do Niego”. Te słowa Kardynała Wyszyńskiego bardzo poruszają moje serce. Zobacz jaką miłością kocha Bóg. On nigdy nie rezygnuje z człowieka. Te słowa też prowadzą mnie również do rozważania nad przypowieścią o Ojcu miłosiernym, synu marnotrawnym. Bóg nigdy nie rezygnuje. Pamiętasz tę sytuację kiedy syn odwrócił się od ojca, prosząc go żeby dał mu jego część majątku? Odszedł, roztrwonił to, zagubił się, jadł ze świniami, doświadczył największego dna. Kiedy podjął decyzję powrotu spotkał się z miłosiernym ojcem, kimś kto nigdy z niego nie zrezygnował nawet, kiedy odwrócił się do niego plecami. Może masz teraz taki moment obrażenia się na Boga, świadomego wchodzenia w jakiś grzech czy jakąś słabość. Chcę żebyś wiedział, że On nigdy z Ciebie nie rezygnuje. To zły będzie chciał wmówić Tobie, że jeśli tak czynisz to już Bóg Ciebie nie chce. To jest nieprawda. On zawsze Ciebie kocha i nigdy, nigdy z Ciebie nie rezygnuje.

Mój kochany pielgrzymie. Wyruszyliśmy w tę drogę by zbliżać się do Boga. Może dzisiaj jesteś w momencie gdzie stoisz do Niego plecami i mówisz: nie chcę się odwrócić. On będzie czekał, będzie czekał na moment kiedy się odwrócisz i otworzysz przed Nim swoje serce. Powalcz o to a zobaczysz jakie to owoce będzie przynosiło w Twoim życiu.

Panno łaskawa, módl się za nami!

 

 

 

Dzień 11

W dzisiejszym dniu, podobnie jak we wczorajszym, chciałbym żebyśmy zatrzymali się na chwilę nad słowami Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego: „Choćbyś przegrał całkowicie, zbierz się, zgarnij, zacznij od nowa! Spróbuj budować na tym, co w tobie jest z Boga.” Walka z samym sobą jest doświadczeniem każdego człowieka. Bywa tak, że doświadczam swoich słabości. Czasem wydaje się, że jakąś rzecz już przepracowałem, że uporałem się z jaką swoją wadą, słabością, z jakąś sytuacją życiową. Jedna, dwie sytuacje często burzą to przekonanie. Pokazują że jeszcze dużo mam do zrobienia. Wówczas w takim momencie człowiek podłamuje się, myśli sobie, że jest beznadziejnie. "Po co ja mam w ogóle wkładać w to wysiłek skoro znowu nie wyszło?" Kardynał Wyszyński: ten Sługa Boży prowadzi mnie dzisiaj do refleksji nad tym, żebym dalej walczył, żebym nie poddawał się, żebym nie patrzył na siebie przez pryzmat tego, że upadłem, ale pamiętał że mam powstawać. Jest to obraz dla nas pielgrzymów bardzo potrzebny. Moment gdy przemierzasz drogę: doświadczasz fizycznego wysiłku, wyczerpania, zmagania się z samym sobą. Jak często zauważam, że mam jeszcze rzeczy do przepracowania?

Wstawaj, idź dalej. Nie bój się mówić Bogu i samemu sobie o tym, co jeszcze nie jest przepracowane, gdzie jeszcze upadam. Nie bój się tego. Stefan Wyszyński prowadzi nas dzisiaj bym próbował, zbierał się i dalej walczył.

Pocieszycielko strapionych, módl się za nami!

 

 

 

Dzień 12

Powoli zbliżamy się do końca naszego wędrowania. Tuż przed końcem chciałbym pochylić się nad życiem we wspólnocie i ważnym aspekcie takiego życia. O tym, że zawsze mam zaczynać od siebie. Często gdy jesteśmy w różnych relacjach, myślimy nad drugim człowiekiem. Ja wiem, mam cenne rady jak ktoś ma się zmienić, jak ktoś ma się poprawiać. Czas pielgrzymki pokazuje moje słabości i uczy mnie, że zmienianie świata mam zaczynać od siebie. Mam przede wszystkim pracować nad sobą, a nie nad drugim człowiekiem. Tak, Bóg daje mi drugiego człowieka. Jeśli mam bliską, dobrą relację i dostrzegam coś złego, mam z miłością powiedzieć o tym. Mam otoczyć miłością, tak jak otacza mnie Jezus kiedy mówi mi o czymś trudnym posługując się moim sumieniem. Mam to też w miłości i w odpowiedzialności za Kościół, za zbawienie tego człowieka o tym powiedzieć, ale przede wszystkim mam zaczynać od siebie. Pomyśl sobie: czy gdybyś wyruszał na pielgrzymkę modląc się tylko o zmianę swojego męża, swojej żony, swoich dzieci, o ich nawrócenie, a nie prosiłbyś o nie dla siebie to czy nie byłoby to pewnego rodzaju pychą.? To ja sam rozważając swoje życie, swoje postępowanie mam dawać prowadzić się Bogu, by On mi pokazywał co jest u mnie dobrego, a co złego. Mam po prostu zaczynać od siebie. Będąc we wspólnocie pielgrzymkowej ale też mojej rodzinnej, w miejscu pracy itd. mam przede wszystkim zaczynać od siebie. W drugim człowieku zazwyczaj denerwuje mnie to z czym sam mam problem.

Pomyśl sobie dzisiaj kochany pielgrzymie co ciebie irytuje w drugim człowieku. Być może sam masz z tym problem, ale proszę cię patrz na siebie z miłością, taką jaką patrzy na Ciebie Bóg. Bądź miłosierny dla siebie i wymagaj od siebie tak jak to czyni sam Jezus.

Królowo Rodzin, módl się za nami!

 

 

 

Dzień 13

W ostatnim dniu naszego pielgrzymowania chciałbym zatrzymać się nad sceną Zwiastowania. Postawa Maryi jest pełna ufności na przyjęcie Bożego planu. Często gdy myślę nad tą sceną myślę o wychodzeniu ze strefy własnego komfortu. Zobacz drogi pielgrzymie, że Bóg zawsze przychodzi z propozycją. On wychodzi do Ciebie i chce czynić to zawsze. Kilka dni wcześniej rozważaliśmy kwestię podejmowania wyborów, rozeznawania. Nasze życie często składa się z rozeznawania z tego co mam zrobić w swoim życiu. Pewną trudnością jest budowanie swojej strefy komfortu. To nie znaczy że Twój dom, Twoje miejsce pracy nie ma być dla ciebie miejscem gdzie czujesz się bezpiecznie. Chodzi o Twoje życie. Bóg pragnie abyś zrezygnował z bycia panem, a pokornie wsłuchiwał się w Jego głos. Końcówka naszego pielgrzymowania to moment, kiedy dzisiaj czy to fizycznie czy duchowo będziemy stali pod obrazem naszej kochanej Mamy Jasnogórskiej Maryi. Powinien być to moment refleksji nad tym czy przyjmuję Boże Słowo, czy otwieram się na działanie Boga, czy otwieram się na to, co On ma mi do zaproponowania, czy też myślę, że już wszystko mam poukładane i nie potrzebuję Jego głosu. Zachęcam Cię do refleksji nad własnym życiem, a właściwie do tego byś posłuchał czy Bóg do Ciebie mówi, czy podpowiada coś ważnego.

Bardzo Ci dziękuję kochany pielgrzymie za te nasze dwutygodniowe rekolekcje. Za te wspólne spotykanie się na codziennym rozważaniu na Modlitwie Apelowej. Wierzę i ufam, że chociaż pielgrzymowanie w tym roku było trochę inne, wyda wielkie owoce dnia codziennego w Twoim życiu. O to się modlę i z serca Tobie błogosławię. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Królowo Polski, módl się za nami!

Zapraszamy do wspólnego duchowego pielgrzymowania codziennie:

Radio Nadzieja 15:45- audycja pielgrzymkowa
20:55- transmisja Apeli Jasnogórskich ( Łomża, Kolno, Śniadowo)


Pielgrzymkowe media- www.pielgrzymka.lomza.pl ; https://pl-pl.facebook.com/pplomza/
- konferencje i rozważania
- relacje z trasy

31 lipca

 

W ten ostatni dzień lipca chcemy rozpocząć nasze wspólne pielgrzymowanie. Szczególnie chcę tutaj podkreślić wymiar wspólnotowy naszego wędrowania do Maryi. Wydarzenia tego roku sprawiły, że nie możemy iść na Jasną Górę w taki sposób jak zawsze. Tegoroczna pielgrzymka, jak podkreślał nasz biskup Janusz Stepnowski w Liście pasterskim "będzie miała formę symboliczną. Kilkuosobowa delegacja pątników wybrana przez duszpasterzy pielgrzymkowych będzie się zmieniać każdego dnia na zasadzie sztafety. Oni będą nas reprezentować na trasie. Nasi przedstawiciele wyruszą 1 sierpnia z Łomży. Grupy z Ostrołęki, Zambrowa, Ostrowi Maz. i Wyszkowa w tym roku nie wyjdą na pątniczy szlak. Mając we wdzięcznej pamięci wielkie serca i niesamowitą gościnność gospodarzy przyjmujących pątników, jesteśmy niestety w tym roku zmuszeni do zrezygnowania z tej życzliwości i nie będziemy zatrzymywać się na poczęstunki i noclegi w tradycyjnych miejscach, ograniczając kontakt z mieszkańcami do niezbędnego minimum." Tym bardziej chcemy podkreślić wymiar wspólnotowy naszego wędrowania. Mimo, iż nie możemy fizycznie razem przemierzać drogi, to jako wspólnota pielgrzymkowa chcemy razem przeżyć ten czas i za wstawiennictwem Maryi, naszej kochanej Mamy pragniemy wypraszać potrzebne łaski dla nas, naszych rodzin, Ojczyzny i całego świata.

Pielgrzymka to rekolekcje w drodze, a jeśli rekolekcje to również konkretny program przewidziany na wspólne wędrowanie. Dlatego zrodził się pomysł rozważań apelowych, by pomóc każdemu pątnikowi w przeżyciu tego czasu. W tym roku szczególnie chcemy pochylić się nad Eucharystią, która jest Miłującą obecnością Jezusa pośród nas. Nasz Zbawiciel przecież obiecał, że będzie z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28,20). Miłująca obecność Jezusa w Eucharystii, która jest na wyciągnięcie ręki w każdym czasie, stanowi dla człowieka, zwłaszcza dotkniętego nieszczęściem, cierpieniem, chorobą, pociechę, otuchę i umocnienie. O tym przypomina nam program duszpasterski Kościoła na lata 2019-2022, dotyczący Eucharystii, która daje życie - pisze bp Janusz w cytowanym wcześniej Liście Pasterskim.

W tych rozważaniach będziemy mogli też zatrzymać się nad nauczaniem dwóch wielkich Polaków, sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, w roku Jego beatyfikacji i św. Jana Pawła II, w 100. rocznicę jego urodzin. Doświadczenia minionych miesięcy prowadzą nas również do refleksji nad doświadczeniem epidemii.

Mój kochany pielgrzymie zapraszam Ciebie do wspólnego wędrowania. Niech ten czas będzie dla nas umocnieniem w wierze, nadziei i przede wszystkim miłości.

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami

 

 

1 sierpnia

 

Maryjo dzisiaj rozpoczęliśmy nasze pielgrzymowanie, nasze rekolekcje w drodze. W tym roku z wiadomych względów bycie w drodze ma mocno symboliczny wymiar, tylko nieliczni z nas w sposób fizyczny będą przemierzać drogę pielgrzymkową. Gromadząc się na apelach w naszych świątyniach i łącząc sie przez Radio Nadzieja chcemy razem jako wspólnota pielgrzymkowa przeżyć ten danym nam przez Boga czas. Każdy dzień życia jest wielkim darem od Boga, w którym zmagamy się z naszymi trudnościami, dzielimy radości i podążamy do niebieskiej ojczyzny. Ten czas spędzany z Tobą, Maryjo chcemy też przeżyć jako naszą drogę nawracania, mierzenia się z samym sobą. Nasza kochana Mamo przed Tobą otwieramy nasze serca i chcemy Ciebie zaprosić do naszego życia. Ucz nas odczytywać wolę Bożą i pomagaj nam stawać w prawdzie przed samym sobą.

Nie tylko każdy dzień jest darem od naszego Stwórcy, ale przede wszystkim drugi człowiek, który żyje obok mnie. Najważniejsze przykazanie mówi między innymi o miłości do drugiego człowieka. Ta miłość przede wszystkim powinna realizować się w czynach, a później w słowach. Albo inaczej, słowa które wypowiadam do drugiego człowieka powinny być realizowane w czynach. Na początku naszej pielgrzymki dobrze jest zadać sobie pytanie, czy jestem świadomy wypowiadanych przeze mnie słów, czy myślę jakie niosą za sobą konsekwencje. robienie takiego rachunku sumienia jest niezbędne w procesie nawrócenia. Dzisiaj często chorujemy na chorobę, którą moglibyśmy nazwać niedostrzeganie dobra. Gdy skupiam się na wadach, błędach, grzechach drugiego człowieka, to w moim sercu i głowie zachodzi toksyczny proces zamykania się na dobro.

Dzisiaj pomyśl o tym, jak patrzysz na człowieka, który żyje obok Ciebie, co jest Tobie łatwiej dostrzec, wady czy jesteś w stanie zobaczyć dobro, które czyni ten człowiek? Myśl dobrze o wszystkich - nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego - mówił kard. Wyszyński. Postaraj się dostrzegać w twoim bracie, twojej siostrze dobro, które nosi w sobie. Bardzo Ciebie zachęcam byś podjął ten wysiłek. Zobaczysz jakie owoce będzie to przynosiło w Twoim życiu. Wiem, że to trudne zadanie, dostrzegać nawet w „najgorszym” coś dobrego. To jest sens chrześcijańskiej miłości, by kochać tych których jest trudno kochać.

Ucieczko grzesznych, módl się za nami.

 

 

2 sierpnia

Miłość to stała obecność w życiu drugiej osoby. Często miłość postrzegana jest jako uczucia. Jest to bardzo podstawowy błąd. Uczucia pomagają nam w okazywaniu miłości, ale nigdy nie są miłością. Przecież uczucia bywają zmienne. Coś nam może się podobać, a później najzwyczajniej w świecie, może się to znudzić. Często właśnie w takich sytuacjach uczucia, emocje odgrywają znaczącą rolę. Nie można ich wykluczyć ze swojego życia, bo przecież są darem Boga, ale na pewno nasz Stwórca chce bym uczył się okazywania uczuć i wyrażania emocji. Jeśli na emocje popatrzymy jako na narzędzie w budowaniu relacji miłości to wchodzimy na właściwą drogę bycia w życiu drugiego człowieka. Maryjo swoją postawą uczysz mnie co to znaczy być w życiu drugiego człowieka, co znaczy towarzyszyć, być obok, być w życiu drugiego. Miłość matczyna chyba jest największym wyrazem takiej obecności. Momenty, gdy byłaś w życiu Jezusa tutaj na ziemi są dla mnie wielkim pocieszenie w moim codziennym pielgrzymowaniu. Jeśli tak troskliwie opiekowałaś się małym Jezusem, to jestem przekonany, wiem i wierzę w to, że mną tak samo sie opiekujesz. Zapewnianie kogoś o swojej miłości i składanie konkretnych obietnic, co więcej dotrzymywanie tych słów jest wyrazem bezwarunkowej miłości.

W Ewangelii Maryjo mamy scenę, gdy Twój Syn po swoim zmartwychwstaniu powiedział takie słowa do swoich uczniów: A oto Ja jestem z Wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Mt 28,20. Są to chyba jedne z najpiękniejszych słów jakie słyszymy od Jezusa. Świadomość, że On nigdy mnie nie zostawi rodzi we mnie nadzieję, pokój serca, poczucie bezpieczeństwa i to, że pomoże mi przejść przez doświadczenia mojego życia. Często, gdy słyszę słowa odnoszę je wprost do Eucharystii. To tak jakbym Jezus powiedział, że dopóki będzie istniał ten świat to będzie zawsze sprawowana Msza św. Przecież Eucharystia to miłującą obecnością Boga w moim życiu. Czy mogło się nam przytrafić coś piękniejszego?

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami.

 

 

3 sierpnia

 

W jednej z konferencji usłyszałem, że Eucharystia, nie jest nagrodą dla cnotliwych, ale lekarstwem dla chorych. W tym zdaniu kryje sie niesamowita prawda duchowa, która mówi o tym, że Jezus przychodzi przede wszystkim do grzesznika. Zaświadcza On sam o tym w Ewangelii podkreślając swoją szczególną troskę o zagubionych, ludziach uwikłanych w grzech, to do nich, do nas przychodzi szczególnie w Eucharystii ze swoją uzdrawiającą obecnością. Gdybyśmy zrobili mały eksperyment i trochę zmienili słowa Jezusa, a właściwie sens tych słow. Nie zamierzam tutaj głosić żadnej niezdrowej i wywrotowej nauki, tyko chcę coś pokazać dla naszego dobra. Gdybyś np. w Ewangelii usłyszał że Jezus przyszedł tylko do tych, którzy przez całe życie dobrze postępowali, którzy nigdy nie popełnili grzechu, a w konsekwencji usłyszał byś, że tylko tacy ludzie mogą z nim przebywać. Jakbyś się czuł z czymś takim? Co byś czuł biorąc ewangelie do ręki, przychodząc na Eucharystię? Jakie myśli by pojawiały sie w Twojej głowie? Czy chciałbyś przebywać z Nim, gdyby prowadził selekcję na podstawie naszych zasług? Czy już rozumiesz dlaczego tak mówię, trochę prowokując do myślenia?

Wielu z nas ma niewłaściwy obraz Jezusa, trochę zniekształcony, za bardzo sprawiedliwy. a przecież On jest przede wszystkim Miłosiernym. Tak też jest sprawiedliwy i chcę tutaj to również podkreślić, ale przede wszystkim jest Miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu i bardzo łagodny (Ps 103). On Ciebie kocha takiego jakim jesteś i pragnie Twego nawrócenia, dlatego chce Tobie okazywać swoje Miłosierdzie, to dlatego zaprasza Ciebie byś przychodził na Mszę św. i z Nim przebywał. On zaprasza każdego bez wyjątku, czy ktoś jest w łasce uświęcającej czy jest po grzechu, każdego! Czy już rozumiesz co to znaczy, że Eucharystia nie jest nagrodą dla cnotliwych, ale lekarstwem dla chorych. Każda msza jest spotkaniem Miłosiernego z grzesznikiem. Jesteś chciany, zawsze chciany i kochany, zawsze! Jeśli w Twoim życiu pojawia sie grzech, słabość, coś z czym sobie nie radzisz, to tym bardziej przychodź na eucharystię i daj się Jezusowi poprowadzić, On czeka na Twoje otwarte serce i na to, byś stawał w prawdzie i przede wszystkim byś wobec siebie samego był miłosierny jak On jest wobec Ciebie.

Uzdrowienie chorych, módl się za nami.

 

 

 

4 sierpnia

 

Dzisiaj Maryjo, w trakcie tego naszego spotkania chcę sobie zadać pytanie, czy i na ile znam Twojego Syna Jezusa? W tej pielgrzymkowej wędrówce to fundamentalne pytanie, z którym powinienem sie zmierzyć. W tej godzinie apelu przychodzę do Ciebie Maryjo byś mi pomogła znaleźć odpowiedź na te pytanie i bym stanął w prawdzie, w miłości do Jezusa i do siebie samego. Wiem, że każdy z nas ma swoją indywidualną drogę do poznania Chrystusa, każdy ma swoją drogę do świętości. Świętość rozumiem jako pragnienie, dążenie i życie w bliskości z Bogiem, tutaj na ziemi dokonuje się w moich wyborach, decyzjach, postawie serce, a w wieczność nieustannym uwielbieniem i oglądaniem Go twarzą w twarz. Tak sobie myślę w jaki sposób mogę poznawać mojego Zbawiciela? Na myśl przychodzi Ewangelia, w której widzę Jezusa jako Boga - Człowieka, który ma swoje cechy charakteru, widzę Jego postępowanie i przede wszystkim bezwarunkową miłość do człowieka. Słowo mówi, że Jezus jest do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu, więc ja jestem podobny do mojego Zbawiciela. W głowie mi to się nie mieści, że ja taki słaby człowiek, posiadający swoje wady, popełniający błędy jestem podobny do Jezusa. Maryjo, czy to w ogóle jest możliwe? Chcę sięgać do Ewangelię i poznawać Jezusa, poznawać Trójjedynego Boga. Rozważając Słowo, chcę podpatrywać mojego Przyjaciela, patrzeć na Jego reakcje, zachowania w konkretnych sytuacjach. Wiem, że takie przebywanie z Żywym Słowem będzie mnie prowadziło do poznawania Boga, a w konsekwencji do poznawania siebie samego.

Moja kochana Mamo w tym roku wyruszyłem w drogę, by poznawać Twojego Syna. Ze wszystkich ludzi na ziemi najlepiej znałaś i znasz Jezusa. Nosiłaś pod swoim sercem, wychowywałaś, opiekowałaś się Nim. Pomóż mi w budowaniu tej zbawiennej dla mnie relacji. Ufam i mocno wierzę, że tegoroczna wędrówka wyda owoce w moim życiu. Kocham Cię Mamo! Kocham Cię Jezu!

 

Matko Chrystusowa, módl się za nami

 

 

5 sierpnia

Ludzie mówią - "czas to pieniądz". Ja mówię inaczej - "czas to miłość". Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa. Te słowa kard. Wyszyńskiego są wciąż tak bardzo aktualne. Pomyśl sobie kochany pielgrzymie jak wykorzystujesz dany Tobie czas, co jest Twoim priorytetem, co jest w Twoim sercu. Czas jest darem od Boga i On chce byś jak najlepiej go wykorzystał. Jestem o tym przekonany, że wypowiadając te słowa nasz wielki rodak nie chciał byśmy porzucili nasze obowiązki, pracę, sprawy materialne, dbanie o dom, itd. To było by sprzeczne z przykazaniem miłości. Raczej u podstaw naszych wszystkich czynów, decyzji, relacji powinna być miłość. To ona nadaje właściwy kierunek i weryfikuje nasze priorytety. Więc czym jest ta miłość, jaka ona jest, o co w tym wszystkich chodzi? Mam kochać, ale jak mam to robić? Z pomocą przychodzi nam żywe Słowo, a dokładniej Hymn o miłości:

Miłość cierpliwa jest,

łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości,

nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą;

nie dopuszcza się bezwstydu,

nie szuka swego,

nie unosi się gniewem,

nie pamięta złego;

nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi,

wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję,

wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje,

[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,

albo jak dar języków, który zniknie,

lub jak wiedza, której zabraknie.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:

z nich zaś największa jest miłość.

1 Kor 13,4-8.13

 

Maryjo dzisiaj przychodzę do Ciebie i proszę byś uczyła mnie patrzenia na czas jako na dar, w którym mam żyć przede wszystkim miłością.

 

Matko najczystsza, módl się za nami

 

 

6 sierpnia

 

Maryjo dla nas szczególne znaczenie ma życie sakramentalne, wierzymy, że Trójjedyny Bóg jest szczególnie obecny w sakramentach. Źródłem i szczytem całego życia chrześcijańskiego jest Eucharystia, która ma moc przemienia

życie człowieka. Msza św., w której realnie obecny jest Jezus jest przejawem wielkiej Jego troski o każdego człowieka. Wiem, że czas naszego wspólnego pielgrzymowania dla wielu jest momentem zatrzymania i refleksji nad swoim życie, swego rodzaju weryfikacją życia. Wielu zadaje sobie pytanie, co dalej? jak moje życie ma wyglądać? Dotyczy to zarówno osób, które odczytały właściwie swoją drogę życia, jak również tych, którzy stoją prze życiowym wyborem. Nasze ważne decyzje dokonują się również każdego dnia i nie zawsze muszą dotyczyć spraw wielkiej wagi, ale tych codziennych, z których składa się życie każdego człowieka.

Maryjo Ty wiesz, co to znaczy odczytywać wolę Boga w swoim życiu. Trwając w Twojej obecność, chcę uczyć się od Ciebie modlitwy zawierzenia, wsłuchania w miłujący głos Ojca. Wiem, że przebywanie z Nim na modlitwie przybliża mnie do właściwego odczytania woli.

Mam w swoim życiu takie doświadczenie z przed kilkunastu lat, gdy w sercu pojawiło się pragnienie kapłaństwa. Było to z jednej strony niespodziewane, bo ja nigdy nie planowałem zostać księdzem, po prostu nie miałem takiego planu na życie. Jak wracam do tamtych chwil, to serce nieraz mocnej zabije, bardzo to porusza moje serce i niejednokrotnie pamięć o tamtym doświadczeniu bardzo mnie rozczula. Pamiętam, że w chwili, gdy Bóg wlał w moje serce z wielką intensywnością pragnienie kapłaństwa, odczuwałem Jego wielką miłość do mnie. Nie umiem tego wyrazić słowami, ale ja nigdy wcześniej nie czułem się tak kochany jak w tamtym momencie, porostu On zdobył moje serce swoją miłością. W tamtym czasie był to dla mnie w dużej mierze nieznany grunt po którym miałem kroczyć, ale jednocześnie czułem się bardzo kochany i Tata dawał mi poczucie bezpieczeństwa. Bardzo dobrze pamiętam jak wtedy zacząłem przychodzić na codzienną Eucharystię. Przebywanie z Nim na modlitwie, szczególnie w czasie Mszy św. było kluczowe do właściwego odczytania Jego woli. I tak jest po dziś dzień, staram się i przebywam z Nim na modlitwie, szczególnie w Eucharystii, to ratuje moje życie. Czasem sobie myślę, że On po jest za dobry dla mnie, że tak dużo mi ofiarował i nadal odczuwam Jego prowadzenie, ja przecież tak często Go zawodzę, a On nigdy ze mnie nie rezygnuje.

Mój drogi kochany pielgrzymie jeśli jesteś teraz w takim momencie, gdy masz podjąć bardzo istotna decyzję dla Twojego życiu to chcę Ciebie zachęcić, być przychodził na Msze św. i tam oddawał wszystkie swoje sprawy, daj się Jemu poprowadzić, daj się zaskoczyć jak Bardzo Bóg jest kreatywny. Dzisiaj w Święto Przemienienia Pańskiego módlmy się za siebie na wzajem o łaskę właściwego odczytywania woli Boga w naszym osobistym życiu, w życiu naszych rodzin.

 

Maryjo, Matko dobrej rady, módl się za nami.